One Hot Minute

Okładka One Hot Minute
A więc… wiem, nie zaczyna się zdania od „a więc”. Ale ja sobie pozwolę. A więc… po tym, jak John odszedł z zespołu w ’92 roku Red Hot Chili Peppers nie miało gitarzysty. Anthony i spółka szukali odpowiedniego kandydata na zastępce, niewątpliwie wielce utalentowanego, Johna Frusciante. Przez zespół przewinęło się kilku gitarzystów, aż napatoczył się brunet, grający wcześniej w Jane’s Addiction, Dave Navarro. Po trasie koncertowej, która odbyła się bez Dave’a zespół wszedł do studia w najbardziej dla niego typowym składzie – wokal, bas, gitara i perkusja czyli kolejno : Anthony Kiedis, Michael „Flea” Balzary, wcześniej wspomniany już Dave Navarro i Chad Smith. Ci panowie po kilku miesiącach medialniej ciszy, i podczas pobytu na Hawajach stworzyli niezwykle odbiegające od poprzednika, Blood Sugar Sex Magic, One Hot Minute. Przepełniona psychodelią, którą wniósł do zespołu Navarro, „Gorąca Minutka” nie sprzedawała się tak dobrze jak funkowe BSSM. Dlaczego? Pozwolę sobie prześwietlić ten album.
W pierszch sekundach słuchania tego albumu usłyszymy piękne, psychodeliczne intro do Warped – pierwszego singla z tego albumu. Potem możemy usłyszeć troche metalowych riffów. Jednak ten utwór ma coś funkowego. Nie wiem co, ale coś takiego w nim tkwi. W końcu mamy do czynienia z Red Hot Chili Peppers, obojętnie czy z Frusciante czy bez. Outro utworu uspokaja trochę słuchacza po funkowo-metalowym szaleństwie. Teledysk dość dziwny. Przedstawia grupę w… no właśnie, gdzie? Ani to wielka beczka, ani to dom, no to co to jest? Red Hoci dość skompie ubrani, żaden z nich nie miał na sobie pełengo ubioru. Na końcu dośc kontrowersyjna scena, Dave i Anthony całują się. Stacje telewizyjne nie chciały puszczać tego teledysku, ale w ostateczności zawarto kompromis.
Po spokojnym outro mamy bardzo wesołe Aeroplane. Utwór napisany przez Flea. Prosty riff gitarowy i jak basista do zagrania utworu używa techniki slappingu. Zwrotka, tak jak cały utwór pogodna. Po trzecim refrenie gitara przestaje grać i następuje krótkie solo basowe. Potem Dave pokazuje swoje umiejętności techniczne. Moim zdaniem najtrudniejsze solo z OHM do zagrania. Na teledysku widzimy zespół z instrumentami grający utwór przy dużym basenie. Wokół panie ubrane w obcisłe, złote stroje. Pod koniec widzimy córkę Flea, Clarę, w towarzystwie jej koleżanek z klasy. (?)
Deep Kick… najpierw długo i nudno Kiedis coś tam mamrocze pod nosem, ale tak psychodelicznie mamroci. Ale myślę, że opłaca się poczekać do piosenki. Czysty funk metal. Więcej nie mam co napisać. Tekst ambitny – najlepszy utwór z płyty, gdyby nie to nudne mamrotanie Anthony’ego.
Potem coś spokojniejszego - My Friends. Dobrze, że nie ma mamrotania, ale takiego psychodelicznego. W użyciu były gitary akustyczne, a za perkusją gościnnie zasiadł Lenny Castro. Chórki Flea ładnie brzmiały, a Davowi nawet fajnie wyszły krótkie solówki na gitarze elektycznej. Anthony bardzo ładnie brzmi na tym albumie, a szczególnie na My Friends, ale na żywo… sory Antek, ale było fatalnie. Dobrze, że rzadko grali ten utwór „live”. Dwie wersje teledysku – zachęcam do obejrzenia.
W końcu! Mój ulubiony utwór RHCP w ich całej dyskografii… Coffee Shop. Idealna zwrotka, widać, że instrumentaliści się zrozumieli w studio. Fajne chórki… takie psychodeliczne! Na przykład utworu psychodelicznego „Coffee Shop” nadaje się idealnie. W tym utworze dominuje bas, więc Flea musiał zagrać solo… i muszę przyznać, że wolę, jak w utworach na OHM dominuje bas. Lepiej to brzmi.’
Pea jest ubrane w wulgarny tekst. Dalej nie wiem co napisać.
One Big Mob. Ciężki początek, potem troszku spokojniej… Świetny bit perkusyjny. Tekst mi się bardzo podoba i mam nadzieję, że ludzie docenili ten utwór.
Walkabout… co znaczy ten tytuł?! Ale mniejsza… To jest funk.. Ich granie teraz przpomina Freaky Styley. I bardzo dobrze. Bardzo potrzebny był taki utwór na psychodelicznym One Hot Minute.
Kolejny utwór jest poświęcony zmarłemu liderowi Nirvany, Kurtowi Cobainowi. Tearjerker jest dla mnie dziwnym utworem. Podkład muzyczny brzmi smutno, a głos Kiedisa jest nawet wesoły.
Utwór tytułowy… jest ciekawą pozycją na krążku. Np. ja jak go słucham to wydaje mi się jakiś… wolny. Ciekawe riffy Navarro… na tym krążku są same ciekawe riffy! Dave potrafi tworzyć.
Falling into Grace ma ciekawy początek, wydaje się, że czeka nas 3 minuty męczenia gitar i uszu… a tu suprize! Kolejny utwór oparty na basie… tak jak za Freaky Stykey! W tej piosence Anthony po raz kolejny przezentuje swój talent do pisania.
Coż za sprawność, co za technika, Flea! Niewyobrażam sobie, żebym dał rade zagrać na basie Shallow By the Game. Powracamy już trochę do psychodeliki z Warped. Tekst mi się akurat nie podoba, ale to już kwestia gustu.
Na koniec spokojne Transceding. Nie wiem co napisać o tym utworze, bo jest troszku nudny. Na koniec coś się dopiero dzieje.
Anthony Kiedis – wokal
Dave Navarro – gitara
Flea – bas
Chad Smith – perkusja
Produkcja – Rick Rubin
Wytwórnia - Warner Bros. Records
Premiera - 12 września 1995
Oceny:
Warped – 9/10
Aeroplane – 8,5/10
Deep Kick – 7/10 (3 punkty za to mamrotanie)
My Friends – 10/10
Coffee Shop – 11/10
Pea – 5/10 (takie to wspaniałe?)
One Big Mob – 8/10
Walkabout – 9,75/10
Tearjerker – 10/10
One Hot Minute – 6,5/10
Falling into Grace – 7/10
Shallow By The Game – 6.5/10
Transcending – 3/10
Całość – 8/10
Autor: Kurt47












