Stadium Arcadium

stadium-arcadium

Okładka Stadium Arcadium

8 maja 2006 roku ukazała się tak bardzo wyczekiwana przez fanów kolejna płyta zespołu Red Hot Chili Peppers „Stadium Arcadium”. Na dwóch płytach – „Jupiter” i „Mars” – tego albumu znalazło się dwadzieścia osiem niesamowitych piosenek. To jedna z najlepszych płyt ostatnich lat.
Niejeden zespół w swej karierze wydał podwójny album, ale „Stadium Arcadium” jest albumem, na którym ani jedna piosenka nie jest zbędna i nie nudzi.
Trudno opisać w kilku słowach tak znakomite dzieło jakim jest doszlifowane do perfekcji „Stadium Arcadium”. Muzycy stworzyli tu dzieło genialne o niesamowicie magicznej muzyce, a kompozycje są na najwyższym poziomie. Członkowie zespołu mają bowiem ten fantastyczny dar, że potrafią stworzyć niesamowitą mieszankę funku, punku i rocka, muzykę która wprawia słuchacza w dobry nastrój, a cała płyta przepełniona jest mnóstwem solówek Johna Frusciante – bez wątpienia geniusza gitary – które są wszędzie, w każdym utworze, każda zagrana inaczej i nagrana inaczej.
Lista inspiracji dla członków zespołu podczas przygotowań materiału na płytę jest długa, wymienia: Funkadelic, Beach Boys, Mountain, Neu!, Public Enemy, Talking Heads, dlatego materiał ten jest tak zróżnicowany. Już pierwszy utwór „Dani California” jest po prostu doskonały, zawiera w sobie wszystkie elementy stylu RHCP. Jest tu słońce, kalifornijski klimat, świetna linia basowa, a przede wszystkim genialna solówka Johna Frusciante. Na płycie znajdziemy również funkujące brzmienie grupy w utworach np. „Warlocks” czy też „Hump de Bump”, a także bardzo rockowe brzmienie i gitarowe wymiatanie w „Readymade”, „Storm In A Teacup”, czy „C’mon Girl”, wszystko opatrzone wspaniałą harmonią wokalu, chórków i doskonałą aranżacją utworów. Piosenka „Tell Me Baby” jest doskonała, aby przedstawić zespół komuś, kto nigdy dotąd nie słyszał o Red Hot Chili Peppers, chociaż to pewnie niemożliwe, aby o nich nie słyszeć. W „Tell Me Baby” daje się słyszeć wszystkie dotychczasowe style grupy. Na szczególną uwagę zasługuje „Desecration Smile” z oczarowującą nas cudowną melodią, tak samo jak tytułowe „Stadium Arcadium” czy „Wet Sand”, to przepiękne ballady, od których nie można się oderwać.
Tym albumem Red Hot Chili Peppers udowodnili, że pod względem mieszania stylów i eksperymentowania w muzyce są na tej planecie nie do pobicia. Ci, którzy twierdzili, że rock umarł, a RHCP skończyło się na „Blood Sugar Sex Magik” przekonali się, że byli w błędzie. Na płycie jest moc i czad, a w żadnym wypadku nie ma żadnych wypełniaczy czy nudy, wręcz przeciwnie ekscytuje coraz bardziej w miarę słuchania spójną redhotowo – rubinową produkcją. Absolutnie fantastyczny album.
Cała płyta emanuje wielką mocą, poraża energią i uwodzi tajemnicą, to jest coś co potrafią tylko wielcy artyści i nieliczne grupy. Nie ma tu słabych piosenek są tylko dobre i jeszcze lepsze, przepojone świeżą i niesamowitą energią. Ta płyta ma magnetyzm, który powoduje, że stale się do niej wraca. Nie do przecenienia jest tu wpływ na kształt albumu producenta Ricka Rubina. To on potrafił wydobyć na powierzchnię wszystko to, co schowane było pomiędzy nutami RHCP i pokazać ich takimi, jakimi są naprawdę. Po raz kolejny udało mu się to doskonale.

„Stadium Arcadium” to świetna płyta, utrzymana w nieziemskim klimacie, bas Flea na najwyższym poziomie, szaleje wręcz na basie przy „Tell Me Baby”, każdą piosenkę John ozdabia przepięknie wyczarowanymi gitarowymi solówkami, które głęboko zapadają w pamięć i Anthony Kiedis, który jest tu taki jak zawsze, ale właśnie tego od niego oczekujemy, całości dopełnia jak zawsze w formie Chad.
Muzyka, którą słucha się ze „Stadium Arcadium”, za każdym razem raduje, bo zawsze wiem, ile jeszcze przyjdzie odkryć słuchając jej kolejny raz i fajnie, że ten album jest taki długi. Słuchamy spokojnych, melodyjnych piosenek takich jak „Slow Cheetah”, „Hey”, „If” czy wzruszającego „Hard to Concentrate”. Melodyjne „Snow (Hey Oh)” choć wydaje się być spokojne, to ma w sobie tą energię i moc, którą można się zachwycić i znaleźć coś intrygującego, także charakterystyczny bas w „Charlie” ze wspaniałą gitarą i wokalem stanowią o oryginalności tej piosenki. Szczyty geniuszu muzycy osiągają w „Especially in Michigan” – w której gościnnie udzielił się Omar Rodriguez – Lopez (The Mars Volta).Możemy usłyszeć także cudowne „She’s Only 18” doprawione funkującą sekcją rytmiczną. Wspaniały finał gitarowy w utworze „Wet Sand”, w którym John zastosował patent Hendrixa z utworu „The Burning of the Midnight Lamp”, gdzie został zwolniony bieg taśmy w stosunku do oryginału i nałożony ponownie na ścieżkę dając klawesynowe brzmienie.
Mam nadzieję, że kolejna płyta RHCP będzie równie niesamowita i energetyczna, już dziś czekam na nią z niecierpliwością.

Anthony Kiedis – wokal
Flea – bas, trąbka
John Frusciante – gitara
Chad Smith – perkusja
Omar Rodriguez-Lopez – gitara (gościnnie)

Producent – Rick Rubin
Wytwórnia – Warner Bros.
Premiera - 8 maja 2006 – Europa, 9 maja 2006 – Ameryka Północna

Dysk 1: Jupiter
1.”Dani California” – 4:42
2.”Snow (Hey Oh)” – 5:34
3.”Charlie” – 4:37
4.”Stadium Arcadium” – 5:15
5.”Hump de Bump” – 3:33
6.”She’s Only 18″ – 3:25
7.”Slow Cheetah” – 5:20
8.”Torture Me” – 3:44
9.”Strip My Mind” – 4:19
10.”Especially in Michigan” – 4:00
11.”Warlocks” – 3:25
12.”C\’mon Girl” – 3:48
13.”Wet Sand” – 5:09
14.”Hey” – 5:39
Dysk 2: Mars
1.”Desecration Smile” – 5:02
2.”Tell Me Baby” – 4:07
3.”Hard to Concentrate” – 4:01
4.”21st Century” – 4:22
5.”She Looks to Me” – 4:06
6.”Readymade” – 4:30
7.”If” – 2:52
8.”Make You Feel Better” – 3:51
9.”Animal Bar” – 5:25
10.”So Much I” – 3:44
11.”Storm in a Teacup” – 3:45
12.”We Believe” – 3:36
13.”Turn It Again” – 6:06
14.”Death of a Martian” – 4:24