The Red Hot Chili Peppers

Okładka The Red Hot Chili Peppers

No! W końcu mam czas, aby napisać recenzję The RHCP. Najbardziej funky po „Freaky Styley” płytce RHCP. Wprawdzie to „BSSM” definiuje gatunek „funk rock”, ale te dwia wcześniej wymienione wydawnictwa papryczek, dla mnie przynajmiej, wypełnione funkiem, rapowanym tekstem i są oparte na uwielbianym przezemnie basie Flea. Mimo wcześniejszej wymiany dwóch instrumentalistów (Hillel Slovak/gitara i Jack Irons/perkusja mieli już własny zespół) Chili Peppers weszli do studia pełni optymizmu, co słychać na całym albumie. Utwór promujący debitut „True Man Don’t Kill Coyotes zawiera w sobie bardzo ciekawą partie rytmiczną lecz tekst nie powala słuchacza. Zwotki powtarzają się, czasem z małą zmianą szyku zdania, bądź zastąpienia wyrazu synonimem. Mimo to muszę przynać, że piosenka nawet wpada w ucho. Chociaż Peppersi mogli wybrać inny utwór na singiel promujący. Np. „Baby Apperal z świetnym tekstem, ciekawymi riffami gitarowymi wymyślonymi przez gitarzyste – Jacka Shermana. Muzycy rytmiczny rozumieli się, co widać najbardziej w refrenie. „Buckle Down”, żywy, funkowy utwór z świetną grą Flea, i konsekwentnie powtarzającym się bitem perkusyjnym Cliffa Martineza wyróżnia świetną grą gitarzysty (dwie partie gitarowe, krótkie solo pod koniec). Potem jedna z pierwszych kompzycji RHCP – „Get up And Jump. Gęsty tekst, rapowany przez Kiedisa. Po tym żywym utworze możemy usłyszeć trochę nudne i podobne do „Baby Apperal„- „Why Don’t You Love Me. Zdecydowanie najspokojniejsza pozycja na albumie. W połowie utworu słychać instrumenty dęte. Potem stworzone jeszcze z udziałem Slovaka i Ironsa ”Green Heaven. I tu muszę się przyznać, że podczas pierwszego słuchania tej płyty spodziewałem się nudnego, czerstwego kawałka a tu niespodzianka! Polecam wszystkim lubiącym klasyczny funk. Mam wrażenie, że to najbardziej funky utwór, jaki udało się nagrać RHCP. Dalej… co tam mamy dalej… a! Najlepsza piosenka na płycie - Mommy, where’s daddy?. Naprawdę bas, gitara i perkusja są idealnie zgrane, a do tego jeszcze „fajnie” wkomponowane instrumenty dętne. To nie jest pierwsza pozycja na albumie, na której mamy przyjemność usłyszeć saksofony. Po tym genialnym utworze następuje pierwsza kompozycja RHCP – „Out in L.A.” Niestety utwór niezbyt popularny, nad czym ubolewam. Już po 30 sekundach piosenki Flea czaruje nas swoim krótkim solo. Potem 2 miniaturki – „Police Helicopter oraz „You Always Sing the Same. Ja niestety nie jestem zwolennikiem takich trochę zaśmiecających album pioseneczek typu „You Always Sing the Same„, co „Police Helicopter” naprawdę mi się podoba. Takie pierdółki można wydawać na albumach z demami albo na singlach. Potem długie instrumentalne „Grand Pappy Du Plenty, w którym nic się nie dzieje.
Generalnie album bardzo ciekawy i osobiście mogę go polecić wszystkim fanom starego, dobrego funku.

Anthony Kiedis – wokal
Jack Sherman – gitara
Michael Flea Balzary – bas
Cliff Martinez – perkusja

Produkcja – Andy Gill, Kevin Flaherty
Wytwórnia – Capitol Records
Premiera - 10 sierpnia 1984r.

Oceny:

1.”True Men Don’t Kill Coyotes” (Flea, Kiedis, Martinez, Sherman) – 3:40 7/10
2.”Baby Appeal” (Flea, Kiedis, Martinez, Sherman) – 3:40 9/10
3.”Buckle Down” (Flea, Kiedis, Martinez, Sherman) – 3:24 7,5/10
4.”Get Up and Jump” (Flea, Irons, Kiedis, Slovak) – 2:53 10/10
5.”Why Don\’t You Love Me (Like You Used To Do)” (Williams) – 3:25 6/10
6.”Green Heaven” (Flea, Irons, Kiedis, Slovak) – 3:59 10/10
7.”Mommy Where\’s Daddy” (Flea, Kiedis, Martinez, Sherman) – 3:31 11/10
8.”Out in L.A.” (Flea, Irons, Kiedis, Slovak) – 2:00 7.25/10
9.”Police Helicopter” (Flea, Irons, Kiedis, Slovak) – 1:16 7/10
10.”You Always Sing” (Flea, Kiedis, Martinez, Sherman) – 0:19 1/10
11.”Grand Pappy Du Plenty” (Flea, Gill, Kiedis, Martinez, Sherman) – 4:14 5/10

Całość – myślę, że spokojnie, mimo kilku słabszych ocen, 9/10

Autor: Kurt47