To już trzecia część serii artykułów Damiana „LeBossa” Lebowskiego, poświęconych trasom koncertowym Red Hot Chili Peppers. Tym razem cofniemy się do przełomu XX wieku kiedy to do zespołu wraca John Frusciante czego następstwem jest nagranie materiału na kolejny album. Nowy album to także trasa koncertowa, o której przeczytacie poniżej.
Jest początek roku 1998. Red Hot Chili Peppers niemal przestaje istnieć po odejściu Dave’a Navarro. W tym samym czasie John Frusciante kończy swoje leczenie antynarkotykowe. W styczniu Anthony odwiedza Johna w klinice. Kiedis chyba już wtedy wyczuwał, że albo Frusciante powróci do zespołu, albo nikt. Po opuszczeniu kliniki John, Anthony i Michael zaczęli się spotykać w domu tego ostatniego. W kwietniu 1998 świat usłyszał radosną nowinę- zespół wraca do składu, w którym święcił największe triumfy. Panowie w wywiadach wręcz rozpływali się w pochwałach dla Johna. Anthony:„To zdecydowanie mój ulubiony gitarzysta do tworzenia- komponowanie muzyki przychodzi mu bardzo łatwo, jest naturalne i pełne entuzjazmu.” Chad: „Codziennie dziękuje opatrzności, że znów nas ze sobą zetknęła”.
Pierwszy oficjalny koncert w odrodzonym składzie dali 12 czerwca 1998r. w klubie „9:30”. Następnego dnia mieli dać duży koncert w ramach imprezy „Tibetian Freedom” na RFK Stadium i… nie dali. Dlaczego? Podczas pierwszego dnia imprezy w płytę stadionu uderzył piorun, raniąc kilka osób. Organizatorzy zarządzili natychmiastową ewakuację. I gdy wydawało się, że z występu RHCP nici, następnego dnia ukłon w stronę Peppersów wykonali chłopaki z Pearl Jam, skracając swój występ i jednocześnie dając możliwość krótkiego występu Paprykom. Kończąc występ, Flea dość osobliwie przypomniał o przesłaniu tej imprezy: „Wiem, że uświadamiacie sobie wszyscy, że Chiny muszą wypieprzać z Tybetu. Musimy wspierać piękne gówno i niszczyć złe”.
(więcej…)