Na scenie jesteś maniakiem. Jak się uspokoisz po dzisiejszym show?
Mam swoje rytuały. Po koncercie będę wałęsać się za kulisami, pójdę do garderoby, zacznę medytację, po czym coś zjem i wrócę do hotelu. O 3. w nocy planuje pójść na długi spacer po ulicach Barcelony. Gdy wrócę, pójdę spać. Czasami zdarzało mi się panikować podczas trasy, zagubić siebie i „posypać się”, ale nauczyłem się nad tym panować.
Co sądzisz o wprowadzeniu Red Hot Chili Peppers do Rock and Roll Hall of Fame?
Przytoczę słowa Chada: „Gratulacje!”. Z każdym kolejnym dniem, odczuwam to jako coraz bardziej wspaniałe wydarzenie. Wczoraj rozmawiałem z Jackiem Ironsem, który siedział ze mną w ławce w szóstej klasie. Wystąpi z nami jako członek – założyciel zespołu. Myślałem o Johnie Frusciante, o tym wszystkim, co nam dał oraz o naszym poprzednim managerem trasy – Lindy Getz’em, który prowadził samochód przez całą noc, a my spaliśmy w motelach. Nigdy tego w taki sposób nie postrzegałem, lecz to naprawdę wywołuje u mnie emocje.
Anthony Kiedis powiedział, że najbardziej wzruszające jest wspominanie byłego gitarzysty Red Hot Chili Peppers – Hillela Slovaka, który zmarł w 1988 roku.
Nigdy nie grałbym na basie, gdyby nie Hillel. Byłem jazzowym trębaczem, a on rzekł: „Ty! Powinieneś nauczyć się grac na basie i być w moim zespole.” Dwa tygodnie później byliśmy na scenie w Troubadour. Anthony, Hillel i ja dokuczaliśmy sobie. Zaczęli mnie kształcić w zakresie muzyki Led Zeppelin i Jimiego Hendrixa. Hillel naprawdę kochał rock & roll. Żył dla niego, więc wprowadzenie do Rock and Roll Hall of Fame było jego marzeniem. Dzieląc się wspólnymi przeżyciami z tym wspaniałym człowiekiem moja duchowa sfera czuje się tragicznie, ogarnia mnie smutek, jednak jest to również fascynujące.
Wstąpienie jest także swego rodzaju testamentem twojego stałego związku z Anthonym.
Wzajemnie się inspirowaliśmy, konkurowaliśmy ze sobą, uwielbialiśmy siebie przez te wszystkie lata. Anthony z pewnością tego nie pamięta… Pewnego dnia, gdy mieliśmy 15. lat, założyłem śmiesznie wyglądające ciuchy, które moja mama kupiła mi w Sears. Zapytałem Anthonego: Czy wyglądam w tym dobrze?, odpowiedział: „Tak, lecz nikt inny nie może tego założyć. Jesteś unikalny. Powinieneś nosić gówno, które czuję się, jakbyś tylko ty je założył.” To może dziwnie zabrzmi, ale w tym momencie uświadomiłem sobie kim mam być. Potrzebowałem robić rzeczy, które sprawiały mi przyjemność.
Słyszałem, że kolekcjonujesz książki. Jakie dokładnie?
Od czasu, gdy skończyłem 7 lat, czytałem książkę za książką. Gdy tylko skończyłem jedną, zaczynałem drugą. Mam mnóstwo książek. Moimi ulubieńcami są „Junkie” Williama Burroughsa , „Jane Eyre” Bronta i „Buszujący w zbożu” Salingera.
Kiedy zrobiłeś sobie tatuaż Jimiego Hendrixa na lewym bicepsie?
To było w roku 1981r. Wszyscy mówili o tym świetnym tatuażu. Prawdopodobnie paliłem jointa, gdy powiedziałem: Chcę tatuaż Jimiego Hendrixa! Pamiętam, jak moja mama lub ojczym powiedział do mnie: „Czy wiesz, że konsekwencje zrobienia tego tatuażu będą ciągnęły się przez całe twoje życie?”
Czy przygotowałeś już swoje przemówienie na Rock and Roll Hall of Fame?
Nie. Wprowadzałem Metallicę (2008 rok) i byłem wówczas bardzo zdenerwowany. Cieszę się, że wchodzimy razem z przyjaciółmi, takimi jak chłopacy z Beastie Boys czy Guns n’ Roses, którzy byli z nami w Los Angeles. Wraz z Stevenem Adlerem graliśmy w piłkę na ulicach, gdy mieliśmy 12 lat. Pamiętam próby w moim pokoju z pierwszym zespołem, jakiś dzieciak wspiął się, by zobaczyć przez okno, kto gra. To był Slash.
W październiku będziesz obchodził swoje 50. urodziny. Czy planujesz coś z związku z tym?
Będąc na „kwasie”, pobiegnę ulicą nago, wyjąc w stronę księżyca.