Biografia zespołu

Słońce, roztrzęsiona ziemia pod nogami i ludzie marzący o sławie, bogactwie oraz to niezaspokojone pragnienie nieśmiertelności. Wszystko to kumuluje w sobie jedno z najbardziej szalonych miejsc na ziemi – Kalifornia. To właśnie tutaj w hollywoodzkiej Fairfax High School rozpoczęła się historia Red Hot Chili Peppers.
Historia zespołu jest barwna, pełna narkotyków, a także wspaniałych utworów, które na trwałe już zapisały się do kanonu muzyki rockowej.
W Fairfax High School spotkali się Anthony Kiedis, Michael Balzary, Hillel Slovak i Jack Irons. Dwóch nierozłącznych przyjaciół, Hillel i Jack wraz z kolegą Alain’em Johannes’em w 1977 roku założyli zespół Anthem, potem zmieniając nazwę na Anthym. Gdy zespół opuścił basista zastąpił go Michael Balzary.
Hillel, Flea i Anthony założyli także inną grupę Los Faces, jednak po zakończeniu nauki w Fairfax High School grupa ta przestała istnieć. Z kolei grupa Anthym zmieniła nazwę na What Is This i skład jej też był już inny. Flea, kiedy przeczytał w gazecie ogłoszenie, że zespół Fear poszukuje basisty, na krótko dołączył do tej grupy, jednak nie czuł się w Fear dobrze i odszedł zanim zespół wszedł do studia.
Wiosną 1983 roku w klubie Rhythm Lounge spotkała się ponownie cała czwórka. To był wieczór kabaretowy, w czasie którego Los Faces, ale już pod nazwą „Tony Flow and the Miraculously Majestic Masters of Mayhem” postanowili zaprezentować po raz pierwszy publiczności utwór „Out In L.A.”. To miał być żart, ale publiczność była zachwycona tak, że musieli występ powtórzyć. Od tego momentu postanowili kontynuować działalność grupy, ale konieczna była zmiana nazwy, bo ta była zbyt zwariowana. Anthony wybrał się na spacer po wzgórzach Hollywood i gdy wrócił zaproponował Red Hot Chili Peppers. Odtąd zaczęli grać regularne koncerty i po trzech miesiącach zaczęli być już znanym zespołem.
W 1983 roku RHCP zarejestrowali materiał na pierwsze demo, które przypadło do gustu szefom EMI. W listopadzie zespół podpisał pierwszy kontrakt płytowy z tą wytwórnią. Flea porzucił Fear i całkowicie poświęcił się Red Hot Chili Peppers, ale Hillel Slovak i Jack Irons byli tak związani z What Is This, że nie zdecydowali się przystąpić do nowego zespołu, tym bardziej, że What Is This związał się z wytwórnią MCA i pojawiła się okazja nagrania płyty.
„Byliśmy w tym zespole od czasów szkoły średniej – mówił Jack. - Zdecydowaliśmy, że skoro nadarza się okazja nagrania płyty, to powinniśmy ją nagrać.”
Kiedy Anthony dowiedział się, że Hillel i Jack wybrali What Is This popłakał się.
„Byłem załamany. - wspomina Anthony - Jeszcze chwilę wcześniej byłem szczęśliwy, że mam zespół, a tu nagle moi przyjaciele odpadli w ten sposób. Byłem przekonany, że to koniec.”
Anthony i Flea zmuszeni byli poszukać innych muzyków. Swój pierwszy album postanowili nagrać z gitarzystą Jack’iem Sherman’em i perkusistą Cliff’em Martinez’em, a producentem został Andy Gill. Niestety współpraca nie układała się najlepiej. Gill twardo obstawał przy swoich pomysłach, eksperymentował z brzmieniem, natomiast zespół chciał zwykłego rockowego grania.
„Dobrze wiedzieliśmy, czego chcemy – wspominał Flea pracę w studiu. - Chcieliśmy pierdzielonego, surowego rockowego albumu.”
W końcu w 1984 roku został wydany debiutancki album zatytułowany „The Red Hot Chili Peppers” z muzyką pełną pogłosów i eksperymentów brzmieniowych, z całą pewnością nie oddawał on atmosfery koncertów zespołu na żywo. Płyta nie odniosła specjalnego sukcesu, zespół wciąż jeszcze poszukiwał właściwego brzmienia.
Po wydaniu płyty zespół sam musiał radzić sobie z promocją, wyruszyli więc w trasę koncertową po Ameryce. Podczas trasy okazało się, że Jack Sherman nie był tak towarzyski jak reszta członków zespołu. Gdy muzycy wybierali się na balangę on zamykał się w pokoju i szedł spać. Tego Red Hoci nie mogli znieść i Jack opuścił zespół. Nowego gitarzysty nie szukali zbyt długo, gdyż wredy wrócił Hillel Slovak i grupa mogła przystąpić do pracy nad drugą płytą. Pod okiem legendarnego George’a Clintona zespół przystąpił do rejestracji albumu „Freaky Styley”. Płytę nagrywali w prywatnym studiu Clintona, na farmie pod Detroit. Nagrywano powoli, robiąc od czasu do czasu małe przerwy na wypady do klubów w Detroit. Praca układała się bardzo dobrze i w miłej atmosferze . Clinton wkomponował w styl zespołu elementy funku i punku, on właśnie pokazał chłopakom, co to znaczy prawdziwy funk.
Album „Freaky Styley” prezentował się już o wiele lepiej niż ich debiutancka płyta, jednak również i ten album spotkał się ze słabym zainteresowaniem ze strony słuchaczy. Zespół ruszył na koncerty, głównie po Kalifornii. Niektóre koncerty były bardzo udane, ale zdarzało się, że grali na niemal pustej sali, zawsze jednak podczas koncertów dawali z siebie wszystko. Właśnie na scenie było widać jak ostro i z prawdziwą rockową zadziornością grali.
W 1986 roku zostali zaproszeni przez Clintona na koncerty do Europy, zagrali w Niemczech i Londynie. Podczas tej trasy promującej krążek z zespołu odszedł Cliff Martinez, wówczas do zespołu dołączył Jack Irons. Czterech kumpli z Fairfax High School znów było razem, a wraz z tym powrócił poważny problem – narkotyki.
W 1986 roku Hillel i Anthony byli już poważnie uzależnieni i to od najgorszego narkotyku – heroiny. Nałóg nie pozostawał bez wpływu na koncerty, zdarzało się, że Hillel urywał się przed koncertem na kilka godzin, a później był tak uwalony, że nie mógł utrzymać gitary. Sytuacja stawała się niebezpieczna. Kilka razy Kiedis i Slovak próbowali odwyku, ale zaraz potem wracali do ćpania.
Po zakończonej trasie przyszła pora na nagranie kolejnej płyty, ale zespołowi brakowało chęci, nie mieli przygotowanego nowego materiału. Zdawało się nawet, że Flea moze odejść z zespołu. Nagrał dwie piosenki z Keith’em Levin’em, zagrał również w kilku filmach. Dopiero w styczniu 1987 roku producent Michael Beinhorn zmobilizował zespół do działania. Beinhorn zaprzyjaźnił się z zespołem, chodził z nimi do klubów, a także oglądał ich koncerty, dzięki czemu zrozumiał istotę muzyki RHCP i to, że ich mocną stroną jest prawdziwy, surowy rock. Dopiero album „The Uplift Mofo Party Plan” (1987), który zawierał bardziej agresywne i dzikie utwory, zabrzmiał tak, jak powinna brzmieć płyta Red Hot Chili Peppers i został on znacznie lepiej przyjęty.
Kapela zaczęła zdobywać coraz większą popularność, po raz pierwszy weszli na listę Billboardu debiutując na 148 miejscu notowania 200 najlepiej sprzedawanych albumów.
Z promocją płyty Red Hot Chili Peppers wyruszyli w kolejną trasę koncertową, najpierw po Stanach, a później wybrali się do Europy, a ponieważ tu zespół nie był zbyt znany EMI przygotowało specjalną składankę „Abbey Road”. Na tej płycie znalazły się wybrane utwory z wcześniejszych płyt zespołu oraz hendrixowskie „Fire” w wykonaniu RHCP.
Niestety tej trasy nie można było zaliczyć do udanych. Publiczność na koncertach nie zawsze dopisywała, a zespół na żywo wypadał coraz gorzej z uwagi na postępujące uzależnienie Slovaka. Hillel wyglądał coraz gorzej, a Irons nieustannie się nim opiekował i martwił jego stanem. Niewiele lepiej sytuacja wyglądała u Anthonego, ten już kupował i brał narkotyki na oczach kolegów, natomiast nikt nigdy nie widział skąd bierze towar Hillel i kiedy bierze, widzieli dopiero skutki.
Po zakończeniu koncertów w Europie zespół był gotowy do rozpoczęcia nagrań kolejnej płyty. Studio zarezerwowane było od 28 czerwca, niestety dzień wcześniej 25 czerwca zmarł z przedawkowania Hillel Slovak.
Śmierć Hillela była dla zespołu wstrząsem. Przerażony Anthony opuścił Los Angeles, nie wziął nawet udziału w pogrzebie, wyjechał do Meksyku, aby tam przez kilka tygodni samotnie zwalczyć nałóg. 1 sierpnia wrócił już czysty do Kalifornii. Najbardziej śmierć przyjaciela przeżył Jack Irons, przeszedł załamanie nerwowe i odbył kurację w szpitalu psychiatrycznym. Po tym zdarzeniu odmówił dalszej współpracy z grupą.

Kiedis i Flea znaleźli się znów na początku drogi, po raz kolejny zmuszeni byli zebrać nowy zespół. Na gitarzystę został wybrany McKnight, a perkusistą został Darren Peligro. W tym składzie zespół zagrał zaledwie cztery koncerty i ponownie trzeba było kompletować skład.
Wówczas pojawił się najbardziej stuknięty fan zespołu – John Frusciante. Był zafascynowany zespołem, chodził na wszystkie ich koncerty, zaprzyjaźnił się z Flea, nawet kilka razy z nim grał, jednak oni nie zamierzali zaangażować Johna do zespołu, był dla nich po prostu za młody. Polecili go na gitarzystę do zespołu Thelonious Monster, którzy organizowali właśnie przesłuchanie i dopiero tam zobaczyli, że ten chłopak jest rewelacyjny. Po krótkiej rozmowie John został przyjęty do zespołu.
Perkusistę znaleźli poprzez ogłoszenie. Podczas przesłuchania najlepsze wrażenie zrobił na nich Chad Smith, grał dobrze, równo, ostro, a przede wszystkim z pasją. I w tak odnowionym składzie grupa zagrała koncerty, a w marcu 1989 roku weszła do studia.
Producentem ponownie został Michael Beinhorn, ale współpraca nie układała się już tak dobrze jak za pierwszym razem. Beinhorn chciał, aby wszystko brzmiało idealnie, z kolei Frusciante chciał zachować jak najwięcej emocji i surowego brzmienia. Efektem braku zrozumienia udało się nagrać zaledwie 38 minut materiału. Album musiał zostać uzupełniony przez dwa utwory „Fire” oraz wykonane na żywo „Taste The Pain” z udziałem Fisha.
Czwarty album, początkowo nazwany „Rocking Freakopotamus” a ostatecznie zatytułowany „Mother’s Milk” ukazał się w 1989 roku i stał się pierwszą złotą płytą zespołu. Piosenki zaczęły odnosić niespodziewany sukces, karierę na listach przebojów zaczął robić utwór poświęcony pamięci Hillela „Knock Me Down”, jak również cover Stevie’go Wondera „Higher Ground”.
Trasę promującą płytę rozpoczęli w Europie, a dopiero później koncertowali w Ameryce. Zaczęli 9 września w Seattle, coraz więcej ludzi chciało ich zobaczyć. Po wydaniu tej płyty RHCP poczuli się jednak niedocenieni przez wytwórnię EMI, mieli wrażenie, że są słabo promowani. Początkowo chcieli przejść do Sony, ale ostatecznie przenieśli się do Warner Bros., by tu wydać nową płytę. Teraz nad nagraniem czuwał Rick Rubin, wymarzony producent dla Peppersów. Rubin od razu zaproponował, aby nagrania były realizowane w pierwszym podejściu, rozumiał ich rockowo-funkowy styl i bez żadnych problemów przystąpił do pracy z zespołem. Namówił ich też do przeprowadzki do niezwykłego, opuszczonego, samotnego domu z dzikim ogrodem i podobno zamieszkałego przez duchy.
„Ten dom jest z całą pewnością nawiedzony. – przyznawał John Frusciante - Ale są to bez wątpienia przyjazne duchy. Wyczuwam tu tylko pozytywne wibracje.”
We wrześniu 1991 roku został wydany album „Blood Sugar Sex Magik”, bardzo długo utrzymujący się w pierwszej dziesiątce amerykańskiej listy przebojów, wielokrotnie pokryty platyną i nagradzany wieloma nagrodami i wyróżnieniami. Na trasę koncertową promującą płytę, Red Hoci zaprosili Pearl Jam i Smashing Pumpkins. Niezapomniany był jednak noworoczny koncert 31 grudnia 1991 roku w Cow Palace w San Francisco, gdzie obok RHCP na scenie pojawili się Pearl Jam i Nirvana. Chociaż główną atrakcją wieczoru miał być zespół Red Hot Chili Peppers, ta noc należała jednak do zespołu Cobaina.
Płyta „Blood Sugar Sex Magik” okazała się dla zespołu przełomowa, przyniosła RHCP sławę, duże grono naśladowców i niemal od razu została okrzyknięta jedną z najważniejszych płyt w historii rocka. Zawierała takie hity jak „Breaking The Girl”, „Give It Away” czy „Under The Bridge”, za które zespół otrzymał nagrody Grammy MTV Music Awards, zyskał niesamowitą popularność i czołowe miejsca prawie wszystkich zestawień.
Wyjątkowo udany rok i wyjątkową trasę koncertową promującą album, całą miłą atmosferę tej trasy zburzył jednak fakt. Kiedy wszystko szło dobrze, John Frusciante czuł się coraz gorzej, twierdził, że publiczność i media nie rozumieją tego co w muzyce najważniejsze, w końcu 7 maja 1992 roku, podczas koncertów w Japonii nie wytrzymał i postanowił odejść z zespołu.
Sytuacja była fatalna. Zespół szykował się do koncertów w Australii i Nowej Zelandii, a także do udziału w festiwalu Lollapalooza. Rozpoczęli gorączkowe poszukiwania gitarzysty.

Miejsce Frusciante miał zająć Zander Schloss z Thelonious Monster, jednak próby nie udały się i występy w Australii odwołano. Red Hoci myśleli o współpracy z Dave’m Navarro z Jane’s Addiction, ale on odmówił. Ostatecznie na festiwalu Lollapalooza gitarzystą był, zarekomendowany przez Flea, Arik Marshall z zespołu Marshall Law. Chociaż koncerty na festiwalu wypadły świetnie grupa uznała go za mało twórczego i współpracę zakończono. Potem próbowano grać także z Jesse Tobias’em z Mother Tongue, ale i z nim grupa szybko się rozstała.
Jesienią 1993 roku Red Hot Chili Peppers ponownie spróbowała pozyskać Dave’a Navarro i tym razem udało się namówić go do współpracy. Dave dość szybko zaaklimatyzował się w grupie i zaprzyjaźnił z Chadem.
Wiosną 1994 roku RHCP przenieśli się na Hawaje z dala od zwariowanego życia Los Angeles, od fanów i dziennikarzy, tam rozpoczęli przygotowania nowego materiału. Długą medialną ciszę chwilowo przerwali pojawiając się na festiwalu Woodstock w sierpniu 1994 roku, po czym znów o grupie zrobiło się cicho.
W mediach pojawiały się różne informacje, podejrzenia, że Anthony znów bierze narkotyki.„Bywają takie chwile, gdy nie potrafię znieść swojego życia – mówił Kiedis. - Wtedy narkotyki wydają się najprostszym rozwiązaniem, ale gdzieś w głębi duszy zawsze czuję, że one nie przyniosą żadnej ulgi. Próbuję więc znaleźć inne sposoby, aby dać sobie z tym wszystkim radę. Próbuję przezwyciężyć strach, staram się też sobie przypomnieć, jak czułem się po heroinie, bo zapomniałem już część tego bólu.”
Po roku przygotowań w 1995 roku zostaje wydane „One Hot Minute”, którego producentem był znów Rick Rubin. Płyta przyniosła zmianę stylu i nabrała nowego brzmienia, dzięki technice gry Navarro stała się bardziej mroczna. Album został przyjęty bardzo różnie, dla niektórych – jako objawienie, a nawet najlepszy album Red Hot Chili Peppers, inne recenzje były trochę mniej entuzjastyczne. Płyta, pomimo kilku fantastycznych utworów, nie zdołała powtórzyć sukcesu „Blood Sugar Sex Magik”.
Po wydaniu „One Hot Minute” znów nastąpiła czteroletnia przerwa, w tym czasie zespół opuścił Dave Navarro.
Flea chciał, aby ponownie w zespole grał John Frusciante.

„To był pomysł Flea. – mówił Kiedis – Spytał mnie kiedyś, czy mógłbym znowu grać z Johnem. Powiedziałem, że to świetny pomysł, choć mało prawdopodobne jest to, że się dogadamy. Szansa jak jeden na milion.”
Nagłe odejście Johna kiedyś bardzo zraniło Anthonego i ten unikał jakichkolwiek kontaktów z byłym przyjacielem, aż do chwili gdy w 1997 roku spotkali się w ośrodku odwykowym, gdzie Frusciante przechodził kurację. Kiedis był pod wielkim wrażeniem dojrzałości Johna.
Wyciągnięty z nałogu John Frusciante wraca więc na swoje miejsce w Red Hot Chili Peppers i zespół zabiera się do bardzo intensywnej pracy nad nowym materiałem. Grali bardzo dużo po 7-8 godzin każdego dnia. To co przez ostatnie lata wydawało się być niewykonalne zrobiono dosłownie w kilka tygodni.
„Wspaniale było widzieć Johna z gitarą, widzieć jego partnerstwo z Chadem i Flea, ten specyficzny rodzaj muzycznej komunikacji. – opowiadał Kiedis w rozmowie z Bartkiem Koziczyńskim, dziennikarzem „Teraz Rock”.
Po czteroletniej przerwie w czerwcu 1999 roku zostaje wydany długo oczekiwany przez fanów bestsellerowy album „Californication”, którego producentem ponownie był Rick Rubin i od razu stał się wielkim hitem, a niemal każdy utwór z tej płyty był obecny na listach przebojów. Utwory takie jak „Scar Tissue”, „Parallel Universe” czy tytułowa „Californication” uplasowały się na najwyższych miejscach brytyjskich i amerykańskich list przebojów. Płyta jest dość surowa w brzmieniu, zawiera typowe dla Red Hot Chili Peppers funkowe utwory, na pewno nie jest wtórna, choć chwilami brzmi jak kontynuacja „Blood Sugar Sex Magik”. „Scar Tissue” okrzyknięto mianem Najlepszej Rockowej Piosenki roku 2000, a płyta „Californication” otrzymała nominację do nagrody Grammy w kategorii Najlepszy Rockowy Album. Grupa otrzymała nagrodę „Video Vanguard Award”, a utwór „Californication” nominawany był aż w pięciu kategoriach, otrzymał nagrodę za najlepszą reżyserię.
Trasa promująca „Californication” przebiegła dość spokojnie i już bez żadnych zmian personalnych zespół rozpoczął nagrania do kolejnej płyty.
Rok 2002 przyniósł w dyskografii grupy kolejny studyjny album „By The Way”, a jego producentem ponownie był Rick Rubin. Choć album ten nie dorównał „Californication”, został jednak dobrze przyjęty przez fanów na całym świecie i już w pierwszym tygodniu od premiery płyta sprzedała się w liczbie ponad miliona egzemplarzy. „By The Way” to mieszanka wszystkich stylów RHCP zagrane w sposób bardzo stonowany i spokojny.
Po ponad dwudziestoletniej karierze w 2004 roku zespół wydał pierwszą płytę z piosenkami live. Red Hot Chili Peppers wystąpił z trzema koncertami, które odbyły się 19, 20 i 25 czerwca 2004 roku w Hyde Park w Londynie, a nagrany materiał pojawił się na dwupłytowym albumie „Live in Hyde Park”. Znalazły się tu takie utwory jak: „Leverage of Space”, „Brandy” oraz „Rolling Sly Stone”.
Kolejnym albumem grupy jest dwupłytowe „Stadium Arcadium” (2006 r.) wyprodukowane tak samo, jak w przypadku poprzednich przez Ricka Rubina. Nagrano go w tym samym domu, w którym powstało „Blood Sugar Sex Magik”. Album składa się z dwóch krążków: „Jupiter” i „Mars” i zawiera 28 utworów.
Po wydaniu albumu zespół wyruszył w długą i wyczerpującą trasę koncertową po całym świecie, na trasie której 3 lipca 2007 roku znalazł się Stadion Śląski w Chorzowie.

Rok później w jednym z wywiadów dla „Rolling Stone” Anthony Kiedis ogłosił zawieszenie działalności przez zespół.
„Pracowaliśmy bez ustanku, aż do zakończenia trasy koncertowej i pod koniec wszyscy byliśmy emocjonalnie i umysłowo wyczerpani. – tłumaczył Anthony – Doszliśmy do wniosku, że przynajmniej przez jeden rok nie będziemy robić niczego nowego jako Red Hot Chili Peppers i damy sobie trochę czasu, żeby normalnie pożyć, oddychać, jeść i nauczyć się czegoś nowego.”
Obecnie zespół otrzymał nominację do Rock And Roll Hall of Fame, gdzie mamy nadzieję się znajdzie, bo jest coś fascynującego w ich spojrzeniu na dźwięk, polot i fantazje pozwalające na tworzenie porywających bogactwem emocji utworów. Posiadają też umiejętność, która pozwoliła im zyskać uznanie i wielką sympatię, to twórczy kompromis, pokora wobec samej muzyki, zdolność łączenia tego, co odważne i nowatorskie z tym, co przystępne i przebojowe.
17 grudnia 2009 roku potwierdziła się informacja o odejściu Frusciante z zespołu. John Frusciante w swoim oświadczeniu oznajmił, że jego odejście z zespołu motywowane jest narastającymi różnicami muzycznymi między nim a resztą zespołu. Jego następcą został Josh Klinghoffer- młody i zdolny multiinstrumentalista oraz wieloletni przyjaciel Johna oraz jego muzyczny współpracownik. Nowy gitarzysta po raz pojawił się z zespołem w styczniu 2010 roku na gali Musi Cares, wykonując cover „A Man Needs A Maid” Neil Young’a.
Od tego momentu o zespole zaczęło robić się coraz głośniej- fani spekulowali nad datami rozpoczęcia nagrań nowego albumu w studio. W tym czasie najbardziej skory do rozmów na temat nowego albumu był Chad Smith, którego śmiało i żartobliwie nazywano rzecznikiem Red Hot Chili Peppers.
Dopiero rok 2011 okazał się czasem informacji najbardziej potwierdzonych. Wówczas ujawniono listę utworów, które pojawią się na nowym albumie zespołu, „I’m With You” a także pierwsze daty trasy koncertowej. Jednymi z największych niespodzianek zespołu była seria sekretnych koncertów na przełomie lipca oraz sierpnia. Najnowszy album Chili Peppers jest uważany przez krytyków za „najbardziej odmienny od reszty a zarazem bardzo red hotowy„.
Grupa zapowiedziała, że ich trasa będzie trwała od 2011 do 2013 roku.
Autor: Paweł, Faron („I’m With You” era)
Źródło:
- wikipedia
- wirtualna polska
- onet.pl
- wywiady Bartka Koziczyńskiego „Teraz Rock”
- czasopisma: „Metal Hammer”, „XL” i inne





